[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie powiedział jej dotąd, jakiego zachowania oczekuje odniej w stosunku do swojej służby.Na litość boską, nie wiedziałanawet, że ma służbę.Podejrzewała, iż wszyscy szybko zrozumieją,że to małżeństwo z rozsądku, nie widziała więc sensu w udawaniu,że darzy go uczuciem. Proszę przygotować pokój i powiedzieć kucharce, bypodała coś pannie Howard  polecił Gentry pani Trench. Czy pan również będzie jadł, proszę pana?Pokręcił głową. Zaraz wychodzę, muszę załatwić parę spraw. Tak, proszę pana. Gospodyni z pośpiechem zaczęławypełniać jego życzenia.Gentry spojrzał na Lottie, po czym założył luzne pasmowłosów za jej ucho. Wychodzę na krótko.Jesteś tu bezpieczna, a służba zrobidokładnie to, co jej powiesz.Czyżby myślał, że jego nieobecność ją zdenerwuje?Zaskoczona jego troską, Lottie skinęła głową. Oczywiście. Powiedz pani Trench, by podczas mojej nieobecnościpokazała ci dom. Zawahał się. Oczywiście nie będę sięsprzeciwiał, jeśli zechcesz zmienić to, co ci się nie spodoba. Jestem przekonana, że wszystko mi się spodoba.Wnętrze domu okazało się gustowne i eleganckie: hol z marmurową podłogą w geometryczne wzory, mała klatkaschodowa na jego końcu, mahoniowe drzwi prowadzące do salonuz niskim sufitem.Zciany miały odcień bladej zieleni.Wisiały nanich grupy obrazów, a meble dobrano tak, by sprawiały wrażenieswobody i komfortu, nie tracąc przy tym nic z oficjalnej funkcji.Była to urocza, elegancka rezydencja, znacznie przewyższająca tę,w której dorastała. Kto urządził dom? Na pewno nie ty.Uśmiechnął się. Moja siostra Sophia.Powiedziałem jej, że to nie jestkonieczne, lecz uznała chyba, że mnie brakuje do tego gustu. Czy jej wizyty tutaj nie wywołały plotek? Zawsze przyjeżdżała z sir Rossem. Grymas jego ustzdradził, że nieszczególnie lubił te wizyty. Oboje postanowili teżwybrać dla mnie personel, ponieważ nie byli szczególniezachwyceni moimi poprzednimi podwładnymi.Nie polubilizwłaszcza Blueskina i Latawicy Bess. Latawicy? Co to znaczy?Spojrzał na nią rozbawiony i zarazem zaskoczony, że nie znatego słowa. Wszetecznica.Aajdaczka. Gdy nadal mierzyła gonierozumiejącym spojrzeniem, pokręcił głową ze smutkiem.Nierządnica.Jej konsternację natychmiast zastąpiła dezaprobata. Po co, na litość boską, zatrudniłeś ją w domu? Nie, niemów mi, jestem przekonana, że nie chciałabym wiedzieć.Zmarszczyła brwi, widząc jego rozbawienie. Ile osób liczy twójpersonel? Osiem razem z panią Trench. Kazałeś mi wierzyć, że jesteś człowiekiem o niskichdochodach. Jestem, w porównaniu z lordem Westcliffem.Mogę cięjednak utrzymać na wygodnej stopie. Czy inni detektywi żyją na podobnym poziomie?Rozbawiła go.  Niektórzy tak.Oprócz rozkazów z Bow Street większość znas przyjmuje też prywatne zlecenia.Nikt nie zdołałby wyżyćtylko z pensji wyasygnowanej przez rząd. Zlecenia takie jak to od lorda Radnora?Na samą myśl o tym człowieku Lottie poczuła ucisk wżołądku.Gdy znalazła się w Londynie, w jego zasięgu, poczuła sięjak zając wypłoszony z kryjówki. Czy już ci zapłacił za odnalezienie mnie? Co zrobisz zpieniędzmi? Zwrócę mu je. A moja rodzina?  szepnęła błagalnie. Czy da się coś dlanich zrobić? Lord Radnor wycofa swoje wsparcie&Gentry skinął głową. Już o tym myślałem.Zajmę się nimi.Lottie nie wierzyła własnym uszom.Prośba, by mężczyznautrzymywał całą rodzinę żony, nie należała do oczywistych, mimoto Gentry zaakceptował ten ciężar bez wyraznej niechęci. Dziękuję  powiedziała, gdy nagły przypływ ulgi niemalpozbawił ją tchu. To bardzo miłe z twojej strony. Potrafię być bardzo miły  odparł cicho  przyodpowiedniej zachęcie.Znieruchomiała, gdy otoczył palcami jej małżowinę ipogłaskał wgłębienie tuż za nią.Na jej twarz wystąpiła falaciepła& Była to drobna, niemal niedostrzegalna pieszczota, alezdołał odnalezć miejsce tak wrażliwe, że krzyknęła cicho, gdymusnął je opuszkiem palca.Pochylił głowę, by ją pocałować, leczodwróciła twarz.Mógł od niej dostać wszystko, czego chciał, zwyjątkiem tego.Dla niej pocałunek oznaczał więz nie tylkofizyczną, a nie chciała oddawać mu tej części siebie.Jego wargidotknęły więc tylko jej policzka, a ona poczuła na nim ciepłąkrzywiznę jego uśmiechu.Po raz kolejny wykazał sięzdumiewającą umiejętnością czytania w jej myślach. Co mogę zrobić, by zasłużyć na pocałunek? Nic.Przesunął wargi na wypukłość jej kości policzkowej.  Jeszcze się przekonamy.Zdaniem większości odrapany, obskurny urząd publiczny naBow Street, pachnący potem, pastą do brązu i statutami sądowymi,nie był przyjaznym miejscem.Dla Nicka jednak przez minionetrzy lata stał się tak dobrze znany, że czuł się tu niemal jak wdomu.Goście z zewnątrz nie potrafili uwierzyć, że niewielkie,bezpretensjonalne budynki pod numerami trzy i cztery sąośrodkiem dochodzeń kryminalnych dla całej Anglii.To tu sirGrant Morgan przeprowadzał rozprawy sądowe i stąd kierowałośmioma detektywami, nad którymi sprawował zwierzchnictwo.Ze swobodnym uśmiechem Nick witał się z urzędnikami ikonstablami, wędrując przez długie korytarze pod numeremtrzecim.Osoby zatrudnione na Bow Street szybko doceniły różnejego zalety, a zwłaszcza gotowość do odwiedzania melin, doktórych nikt nie miał odwagi wchodzić.Nie sprzeciwiał się, gdyprzydzielano mu najniebezpieczniejsze zlecenia, ponieważ niemiał rodziny, którą musiałby brać pod uwagę.Nie był teższczególnie wybredny.W zasadzie jego osobliwy charakter,którego sam nie rozumiał, często domagał się ryzyka, jakbyniebezpieczeństwo było dla niego uzależniającym lekiem.Minionedwa miesiące spokojnej pracy dochodzeniowej napełniły go dzikąenergią, której niemal nie był w stanie okiełznać.Stanął przed biurem Morgana i zerknął z ukosa na głównegourzędnika sądowego Vickery ego, który zachęcająco skinął głową. Sir Grant nie wyszedł jeszcze na poranne posiedzenie,panie Gentry.Jestem pewien, że chętnie pana teraz przyjmie.Gdy Nick zapukał do drzwi, rozległ się głęboki głosMorgana: Proszę.Masywne, porysowane mahoniowe biurko wydawało siędziecięcą zabawką w porównaniu z posturą człowieka, który zanim siedział.Sir Grant Morgan był zdumiewająco rosłymmężczyzną, co najmniej trzynaście centymetrów wyższym odmierzącego ponad metr osiemdziesiąt Nicka.Choć Morgan zbliżałsię już do czterdziestki, w jego krótkich czarnych włosach nie było jeszcze ani śladu siwizny, a rzucająca się w oczy witalność niezmniejszyła się, odkąd sam służył jako detektyw.Jako najlepszydetektyw swoich czasów, bo Morgan cieszył się równieżnajwiększą sławą.Stał się nawet bohaterem cyklu bestsellerowychpowieści kieszonkowych.Przed nim rząd i opinia publicznatraktowały całe Bow Street z typową brytyjską podejrzliwościąskierowaną wobec każdej formy zorganizowanej siły policyjnej.Nick odczuł ulgę, gdy sir Ross postanowił wyznaczyć Morgana naswojego następcę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • wpserwis.htw.pl